Od taksówki na lotnisko po fotel w samolocie - całą drogę przechodzisz sam, spokojnie, nawet gdy mówią szybko.
Kilka lat temu wylądowałam w Rzymie - szczęśliwa, że zobaczę Wieczne Miasto, i pewna siebie, bo przez trzy miesiące intensywnie uczyłam się włoskiego. Zaraz po przylocie kupiłam kawę, kanapkę i bilet do metra. Wszystko po włosku. Działa!
A potem bramka wypluła mój bilet. Podszedł pan z obsługi i zaczął coś tłumaczyć - tak szybko, że słowa wystrzeliwały z niego jak z karabinu maszynowego. Wiedziałam, że chce mi pomóc. I nie rozumiałam ani słowa.
Tyle się nauczyłam - a kiedy naprawdę potrzebowałam zrozumieć żywego człowieka, zostałam z pustką w głowie. Bo mówienie to jedno. A zrozumienie kogoś, kto mówi szybko, swoim akcentem, w hałasie - to zupełnie osobna umiejętność.
I nigdzie nie potrzebujesz jej bardziej niż na zagranicznym lotnisku.
Podchodzisz do odprawy. Pani za ladą podnosi wzrok i mówi coś szybko po angielsku - a Ty spinasz się, bo nie wiesz, czego od Ciebie chce. Rozumiesz pojedyncze słowa, ale całość Ci ucieka. I tak na każdym etapie: przy bagażu, na kontroli bezpieczeństwa, gdy w samolocie leci komunikat przez głośnik.
Wiesz więcej, niż jesteś w stanie z siebie wydusić - i łapiesz mniej, niż myślałeś.
Bo lotnisko to dopiero początek wymarzonej podróży. Boisz się dopłaty za bagaż, bo nie umiesz dopytać. Na kontroli bezpieczeństwa robi Ci się gorąco - nie wiesz, co zdjąć i wyłożyć, gdy ochrona coś do Ciebie mówi. A gdy w samolocie leci komunikat, nie wiesz, czego od Ciebie chcą.
To nie jest kwestia gramatyki ani słówek. To brak gotowych zdań na te konkretne etapy.
Cena? Nerwy na starcie wymarzonej podróży, niepotrzebne dopłaty i poczucie, że jesteś zdany na innych.
A wystarczyłoby kilka prostych zdań - tych samych na każdym lotnisku na świecie.
Jak przetrenujesz je wcześniej, wypowiesz je odruchowo - bez układania w głowie.
Przećwiczysz, jak poprosić taksówkarza, nazwać lotnisko i terminal oraz dopytać o dojazd autobusem czy pociągiem - żeby dotrzeć na miejsce bez nerwów.
Nauczysz się znaleźć stanowisko swojej linii, pokazać kartę pokładową i spokojnie dogadać się przy wadze bagażu - nawet gdy w grę wchodzi dopłata.
Zrozumiesz, o co prosi ochrona (co zdjąć, co wyłożyć), poprosisz o pomoc i sprawnie przejdziesz przez bramki - bez tego stresującego momentu.
Zamówisz kawę, kanapkę i wodę, znajdziesz właściwą bramkę i bez stresu wejdziesz do samolotu - całym zdaniem, nie na migi.
Zrozumiesz komunikaty załogi, zamówisz coś do picia i będziesz wiedzieć, co robić aż do lądowania - bez paniki, gdy stewardessa mówi szybko.
Aktywny Angielski uczy budować zdania. Ten mini-trening uczy ich używać na lotnisku.
To nie kolejna porcja słówek ani gramatyki. Dostajesz garść uniwersalnych zwrotów - zapytać, gdzie coś jest, poprosić o coś, dopytać o cenę - które pasują do każdego etapu, od taksówki po bramkę. Raz je przećwiczysz, używasz wszędzie. Nie zbudujesz tego, słuchając w kółko dialogów ani klikając quizy w aplikacji - tylko mówiąc na głos, aż wejdzie Ci w krew.
Każda lekcja prowadzi Cię przez kompletną sytuację, od początku do końca. Najlepiej widać to przy odprawie: znajdujesz stanowisko swojej linii, pokazujesz kartę pokładową i spokojnie dogadujesz się przy wadze bagażu - nawet gdy pojawia się dopłata. Przechodzisz całą scenę, nie pojedyncze zdania w oderwaniu.
Między ćwiczeniami mówienia trenujesz Aktywne Słuchanie z native speakerami. Każdy komunikat słyszysz dwa razy - raz w naturalnym tempie, raz wolniej - i masz chwilę, żeby samemu domyślić się znaczenia. Osobna lekcja przygotowuje Cię na to, co usłyszysz w samolocie: zajmij miejsce, schowaj bagaż, zapnij pasy, za chwilę lądujemy. Nie musisz rozumieć każdego słowa - wystarczy, że wyłapiesz to najważniejsze.
„Trafiłem na Anglika z krwi i kości, który wytłumaczył mi, gdzie są kasy - i zrozumiałem. Przestałem się stresować, czy mój angielski jest perfekcyjny. Najważniejsze, że mnie rozumieją."
Mariusz Rymaszewskikursant„Mam 73 lata - podczas pobytu u moich wnuków już nie potrzebuję ich pomocy w rozmowie. Nie mogą uwierzyć, że tak szybko zaczęłam rozmawiać po angielsku."
Krystyna Krasuckaemerytka„Pojechałam zupełnie sama na kurs angielskiego za granicę. Ani razu nie czułam strachu przed mówieniem - rozmowa po angielsku była naturalna."
Dorota Gniewoszmanager, 50+Wystarczy Aktywny Angielski cz. 1 - nie musisz czekać na ukończenie całego kursu. Skorzystasz także, jeśli rozumiesz proste angielskie zdania, ale nie uczyłeś się z nami wcześniej.
59 zł
tyle, co kawa i kanapka na lotnisku - a trening zostaje z Tobą na każdy następny lot
Kup terazTak, jeśli rozumiesz proste angielskie zdania i chcesz spokojnie przejść przez lotnisko. Trening jest pomyślany tak, żebyś składał wypowiedzi z prostych elementów - nie musisz znać zaawansowanego słownictwa.
Właśnie tego tu trenujesz. Uczysz się wyłapywać słowa-klucze i domyślać się reszty z kontekstu - nie musisz rozumieć każdego słowa, żeby wiedzieć, o co chodzi.
Nie. Tu nie ma tabelek ani regułek. Potrzebne struktury wchodzą same, przez używanie - powtarzasz wzorzec, aż staje się odruchem.
Mówisz na głos od pierwszej lekcji. Słyszysz krótką podpowiedź po polsku, masz chwilę, żeby powiedzieć zdanie po angielsku, a potem porównujesz je z wzorem lektora. Osobna lekcja trenuje też rozumienie komunikatów w samolocie.
Tak - nasza aplikacja na iOS oraz Android „Aktywny Angielski" pozwala pobrać lekcje i słuchać bez dostępu do internetu, choćby w samolocie.
Tak. Sami nie znosimy abonamentów i uważamy, że wiedza, za którą raz zapłaciłeś, nie powinna być zakładnikiem comiesięcznej opłaty. Dlatego płacisz raz i korzystasz, kiedy chcesz. Wygodny dostęp przez aplikację sporo nas kosztuje, więc kiedyś może stać się płatny - ale dostęp przez stronę www zostanie dożywotni.