Od hotelowego bufetu po kolację na mieście za granicą: nauczysz się dopytywać o dania i przerabiać każde zamówienie pod siebie - po angielsku, po swojemu.
Siedzisz w restauracji na urlopie, otwierasz menu... i zaczynasz szukać nie tego, na co masz ochotę, tylko tego, co umiesz wymówić.
Pizza. Spaghetti. Ewentualnie burger.
Kelner podchodzi, mówi coś szybko po angielsku - kiwasz głową z uśmiechem, licząc, że to nie było pytanie. A gdy trzeba coś doprecyzować, pokazujesz palcem w kartę albo patrzysz błagalnie na partnera czy dziecko: „zamów za mnie".
Przy stole, pod presją, zdania angielskie przestają płynąć, bo nie masz ich całkowicie zautomatyzowanych.
Śniadanie w hotelu. Kawa na mieście. Lody na deptaku. Przekąska na plaży. Obiad w tawernie. Kolacja z widokiem. Kupowanie jedzenia to sytuacja, którą na urlopie przechodzisz 6 razy dziennie przez tydzień lub dwa - żadna inna wakacyjna rozmowa nie wraca tak często.
I za każdym razem coś odpuszczasz. Lokalne danie, o które nie umiesz dopytać. Kawę taką, jaką naprawdę lubisz. Wspólny rachunek, choć wolisz osobno.
Niby drobiazgi. Tylko że z tych drobiazgów składa się smak całego wyjazdu.
A żeby swobodnie zamawiać, nie potrzebujesz bogatego słownictwa ani zaawansowanej gramatyki. Rozmowa przy stole - w każdej restauracji świata - składa się z tych samych, przewidywalnych elementów. Wystarczy kilkanaście zwrotów, które łączysz jak klocki, plus jedna sprytna strategia na nieznane menu.
I dokładnie to daje Ci ten mini-trening.
Nauczysz się dopytać, gdzie i kiedy jest śniadanie i czy jest w cenie, poprosić o talerz i o dokładkę z bufetu - zanim zniknie jajecznica.
Przećwiczysz, jak poprosić o menu, kupić sobie chwilę na wybór i zamówić zestaw dla siebie i bliskich - zmieniając go pod swoje upodobania.
Nauczysz się zgłaszać nietolerancję glutenu czy laktozy i zamawiać posiłek, który jest dla Ciebie naprawdę bezpieczny.
Zamówisz kawę w wybranym rozmiarze i z wybranym mlekiem, odmówisz dodatków i odpowiesz na „na miejscu czy na wynos" w obu wersjach angielskiego.
Przećwiczysz eleganckie zamówienia: filiżanka herbaty, kawałek ciasta, gałki lodów w ulubionych smakach i woda - gazowana albo nie.
Poprosisz o stolik przy oknie albo na tarasie, odpowiesz na pytanie o rezerwację i rozszyfrujesz nieznane menu krótkimi pytaniami.
Zapytasz o polecenie i lokalne danie, dopytasz o rybę dnia i cenę za porcję, dobierzesz dodatki i wykreślisz niechciane składniki.
Poprosisz o brakujące sztućce i kulturalnie zgłosisz pomyłkę w zamówieniu - bez nerwów i bez robienia sceny.
Poprosisz o rachunek, zapłacisz razem albo osobno, kartą albo gotówką i zostawisz napiwek z klasą.
Aktywny Angielski uczy budować zdania. Ten mini-trening uczy nimi zamawiać, a do tego rozumieć, co usłyszysz w odpowiedzi.
W każdej lekcji obsługa odpowiada Ci po angielsku - a Ty masz chwilę, żeby się domyślić znaczenia, zanim padnie wyjaśnienie.
Każdą wypowiedź słyszysz dwa razy: najpierw w naturalnym tempie, potem wolniej. Do tego drugi głos z brytyjskim akcentem - żeby prawdziwy kelner nie brzmiał inaczej niż Twój trening. Umieć zapytać to połowa sukcesu. Pełny komfort da Ci dopiero zrozumienie odpowiedzi.
Lokalna karta dań pełna nazw, których nie znasz? Zamiast prosić o listę składników (i utonąć w odpowiedzi), zadajesz krótkie pytania zamknięte: czy to ostre, czy to wieprzowina czy wołowina, czy jest z orzechami. Kelner odpowiada jednym słowem, a Ty masz kontrolę. To technika radzenia sobie, nie kolejna lista słówek.
Nie wkuwasz sztywnych dialogów. Poznajesz wzory jak przepis bazowy: raz go opanujesz, a potem tylko podmieniasz składniki - uprzejma prośba, dokładka, „bez tego", dodatkowa porcja. Jeden wzór w głowie, dziesiątki gotowych zamówień.
W treningu każde kolejne zdanie to poprzednie plus jeden nowy element. Zaczynasz od dwóch słów, a chwilę później samodzielnie składasz na głos całą wypowiedź - zanim usłyszysz wzór lektora do porównania. Tak buduje się automatyzm, którego nie da żadne czytanie rozmówek.
W Grecji, Turcji czy Egipcie obsługa często zna tylko podstawy - wygładzone zdania z podręcznika przestają działać. Trening uczy wersji, które działają wszędzie: krótkich form, które zrozumie każdy kelner świata, i prostych pytań zamkniętych zamiast długich konstrukcji.
Nauczysz się zgłaszać nietolerancję i alergię, pytać o wersje bezglutenowe, bez laktozy i bez cukru oraz zamawiać opcje wegetariańskie i wegańskie. Poznasz też jedną angielską końcówkę, która załatwia większość tych rozmów naraz. Wraca w treningu tyle razy, że zostaje w głowie na stałe.
Za granicą nie musisz jeść „byle czego, na wszelki wypadek". Zamawiasz bezpiecznie i to, co lubisz.
Jeśli uczysz się z Aktywnym Angielskim, część tych sytuacji już znasz z głównego kursu - tam są jednak rozsiane po wielu lekcjach.
Tutaj masz wszystko zebrane w jednym miejscu i ułożone w jedną całość: idealne do powtórki przed wyjazdem. A do tego sporo scen, na które w głównym kursie nie było miejsca: cała lekcja o diecie i nietolerancjach, reklamacja zamówienia, dzielenie rachunku, desery i porcje.
Jedna przerwa na kawę dziennie, a przed urlopem masz całą restaurację przećwiczoną: od bufetu po rachunek.
„Trafiłem na Anglika z krwi i kości, który wytłumaczył mi, gdzie są kasy - i zrozumiałem.
Przestałem się stresować, czy mój angielski jest perfekcyjny. Najważniejsze, że mnie rozumieją."
Mariusz Rymaszewskikursant„Mam 73 lata - podczas pobytu u moich wnuków już nie potrzebuję ich pomocy w rozmowie.
Nie mogą uwierzyć, że tak szybko zaczęłam rozmawiać po angielsku."
Krystyna Krasuckaemerytka„Pojechałam zupełnie sama na kurs angielskiego za granicę.
Ani razu nie czułam strachu przed mówieniem - rozmowa po angielsku była naturalna."
Dorota Gniewoszmanager, 50+Wystarczy, że rozumiesz proste angielskie zdania i umiesz zbudować zdanie w czasie teraźniejszym. Dla naszych kursantów to naturalny przystanek w okolicach trzeciej części Aktywnego Angielskiego.
To nie jest kurs od zera dla kogoś, kto nie zna ani słowa po angielsku.
59 zł
tyle, co jeden obiad na mieście, a trening zostaje z Tobą na każdy następny wyjazd
Kup terazTak, jeśli rozumiesz proste angielskie zdania i chcesz w końcu swobodnie zamawiać. Trening prowadzi Cię od najprostszych próśb do pełnych zamówień - krok po kroku, z prostych elementów, które składasz sam.
Reguł i tabelek znać nie musisz. Prawie cały trening stoi na prostych zdaniach w czasie teraźniejszym: pytaniach („Czy macie...?"), prośbach („Czy mogę dostać...?") i uprzejmym „chciałbym zamówić". Struktury wchodzą same - powtarzasz wzorzec na głos, aż stanie się odruchem.
Właśnie tego uczy ten trening. W każdej lekcji obsługa odpowiada Ci po angielsku, a Ty masz chwilę na domyślenie się znaczenia - każdą wypowiedź słyszysz najpierw w naturalnym tempie, potem wolniej. Ucho oswaja się w bezpiecznych warunkach, zanim usłyszysz prawdziwego kelnera.
Mówisz na głos od pierwszej lekcji. Słyszysz krótką podpowiedź po polsku, masz chwilę, żeby powiedzieć zdanie po angielsku, a potem porównujesz je ze wzorem lektora.
Tak, to cała osobna lekcja: nietolerancja glutenu i laktozy, opcje bez cukru, dania wegetariańskie i wegańskie. Te zwroty wracają potem w kolejnych lekcjach, przy zamawianiu i dopytywaniu o dania.
Listę zwrotów czytasz i zapominasz - w rozmowie nie ma jej pod ręką. Tutaj każde zdanie mówisz na głos, aż stanie się odruchem, a do tego trenujesz rozumienie odpowiedzi, których żadna lista nie przewidzi.
Trochę scen znasz, ale tu są zebrane w jedną całość i pogłębione o to, czego w głównym kursie nie ma: dietę i nietolerancje, reklamację zamówienia, dzielenie rachunku, desery, brytyjskie wersje zwrotów. Dla wielu kursantów to najwygodniejsza powtórka przed wyjazdem.
Tak - nasza aplikacja na iOS oraz Android „Aktywny Angielski" pozwala pobrać lekcje i słuchać bez dostępu do internetu, choćby w samolocie.
Tak. Sami nie znosimy abonamentów i uważamy, że wiedza, za którą raz zapłaciłeś, nie powinna być zakładnikiem comiesięcznej opłaty. Dlatego płacisz raz i korzystasz, kiedy chcesz. Wygodny dostęp przez aplikację sporo nas kosztuje, więc kiedyś może stać się płatny - ale dostęp przez stronę www zostanie dożywotni.
Wakacje smakują najlepiej, gdy jesz to, na co masz ochotę, a nie to, co umiesz zamówić.
Następnym razem otwierasz menu i wybierasz z całej karty. Dopytujesz, zmieniasz, prosisz o polecenie. A na koniec z uśmiechem prosisz o rachunek.