Legenda o nauce słówek języka obcego... - SzybkaNauka.pro

Legenda o nauce słówek języka obcego…

Zastanawiałeś się kiedyś w jaki sposób Twój nauczyciel angielskiego opanował ten język?

Czy aby na pewno jego główną metodą nauki było “przerabianie czapterów” i “zakuwanie list słówek”?

Pokaż mi proszę nauczyciela językowego, który głównie za pomocą tych “metod” opanował język obcy, a masz u mnie darmowy wstęp na szkolenie Akcelerator Językowy 🙂

A tymczasem zapomnij wszystko, co wiedziałeś o nauce słówek, kliknij PLAY aby oglądać wideo!

video
strategie motywacyjne poliglotów

Follow

About the Author

Kasia Szafranowska: Ekspertka i trenerka szybkiej nauki. Od 16 lat zaraża entuzjazmem ucząc najskuteczniejszych strategii czytania, zapamiętywania, zdawania egzaminów oraz rozwoju osobistego. Wykładowca Wyższej Szkoły Filologicznej we Wrocławiu. Autorka Metody Aktywnego Mówienia do szybkiej nauki języka angielskiego.

  • M.R napisał(a):

    najwięcej daje mi czytanie ofert pracy w danym języku z dostępną pod ręką wtyczką tłumacząca zaznaczony fragment tekstu wprost z przeglądarki 🙂 + dodatkowo czytanie tych fragmentów na głos, po tym jak zrobi to Google Translator. Można też zapisywać podczas takiej pracy, jakich zasad językowych potrzebujemy się nauczyć później. Pozdrawiam 🙂

  • Janusz napisał(a):

    Rozumiem, że chodzi o podejście całościowe. Zgadzam się. Uczę się języka niemieckiego i też poszukuję najlepszej metody nauczania. Aktualnie zbieram materiały i pomysły. Myślę, ze najlepsza metoda to otaczanie się wspólnotą czyli tymi ludźmi, którzy stosują ten język na co dzień. Tylko, ze ten kontekst jest zawsze najtrudniejszy bo przecież takie pole informacyjne nas bezpośrednio nie otacza. Jesteśmy przecież polakami a o otoczenie niemieckie trudno w Polsce. Stworzenie takiego interaktywnego otoczenia w przestrzeni internetowej sprawia pewnie dużo trudności przede wszystkim materialne. Koszty i dobór materiałów. Pozdrawiam i dziękuję za mapę myśli. Janusz

    • Artur Zygmunt napisał(a):

      Dziękuję za komentarz Januszu.
      Najlepszą metodą jest otoczenie się (a raczej bycie w otoczeniu), gdzie występuje najwięcej bodźców językowych.

      Jednak zaskoczę Cię troszeczkę.

      Nawet przebywanie w Niemczech, wśród Niemców nie jest nabardziej efektywną stymulacją.
      Bo realnie pomyśl ile tak naprawdę czasu dziennie możesz rozmawiać?
      Ile czasu oni będą w stanie poświęcić na mówienie do Ciebie i pomaganie Ci w przyswajaniu języka?
      Ile faktycznie czasu w ciągu dnia będziesz słuchał tego języka?
      Idąc dalej… jaka jest szansa, że będziesz mógł w słuchać w języku niemieckim o tematach, które Cię interesują i pasjonują?
      Jaka jest szansa, że Niemcy w Twoim otoczeniu są dobrze wykształceni i posługują się poprawnym i bogatym językiem, tak aby dawać Ci najlepszy możliwy wzór?

      Będąc w takim żywym otoczeniu po pierwsze masz małą kontrolę nad tym czego i jak się uczysz…

      Otaczanie się native speakerami jest dobrą metodą na przełamywanie oporów w mówieniu, ale niekoniecznie najlepszą do nauki początkowej, a już na pewno nie do poszerzania słownictwa na poziomie średnio-zaawnsowanym.

      • Janusz napisał(a):

        Zgadzam się, że trzeba używać najwięcej bodźców czyli rozumieć język oczami duszy, czyli oczami wspólnoty językowej, w której się funkcjonuje. Bardziej chodzi mi o podejście sytuacyjne. Oczywistym jest fakt, że nie jest konieczne abyśmy mówili całym słownictwem językowym. Wystarczy, że do podstawowego słownictwa dodamy słownictwo swojego środowiska. Przecież pracownik fizyczny nie będzie potrzebował rozumieć słownictwa prawniczego czy lekarskiego.Po prostu nie starczy mu życia aby to opanować. Wystarczy, że każdy będzie się specjalizował w tym z czego żyje. Może to wydaje się ubogie ale takie jest życie – funkcjonalne.

        • Artur Zygmunt napisał(a):

          Jasne, że nie ma sensu zagłębiać się w literaturę medyczną (dla treningu językowego), gdy pasjonujesz się np. hodowlą ryb.

          Natomiast pracownik fizyczny powinien rozumieć podstawowe słownictwo prawnicze oraz medyczno/biologiczne. Nie musi się nim biegle posługiwać, ale rozumieć podstawy powinien.

          Tutaj wchodzimy na temat słownictwa aktywnego i pasywnego, które Kasia pewnie będzie jeszcze przywoływać na swoich filmikach.

          Rzecz się rozchodzi o to, że nawet przebywając w żywym otoczeniu obcego języka to i tak nie daje to wystarczająco dużej stymulacji i dodatkowo mamy nad nią słabą kontrolę.

  • Artur Zygmunt napisał(a):

    DOKŁADNIE Mateuszu!

    Jedną z lepszych metod opanowywania słówek jest uczenie się w kontekście pełnych zdań i pytań.

    “Nauka” definicji danego słowa jest jednym z ciekawszych sposobów na umieszczenie nowego słowa w kontekście.

    1. Nie ucz się definicji na pamięć, po to, żeby zawsze i wszędzie ją przywołać (“metoda zakuwania”), tylko postaraj się zapamiętać definicję tak, żeby powiedzieć ją całkowicie z pamięci w momencie, gdy uczysz się słówka. Następnego dnia wróć do tej definicji i przypomnij ją sobie na tyle, aby powtórzyć całość z pamięci.

    2. Zamiast po prostu mówić z pamięci tę definicję zadaj sobie pytanie, a odpowiedzią niech będzie definicja.

    3. Są słowniki angielsko-angielskie, które opierają się właśnie na definiowaniu słów. Jest to świetne źródło takich definicji. Często jednak definicja może w sobie zawierać już słowa, których nie znasz. Wtedy trzeba pociagnąć zabawę dalej i dodać te nowe słowa i ich definicje do swoich notatek i je opanować w podobny sposób.
    Takie dogłębne przyswajanie słów da Ci jeszcze lepsze zapamiętanie i intensywniejszy trening, bo poznajesz słowa powiązane ze sobą.

  • Krzysiek napisał(a):

    Kiedyś znalazłem badania ze dzieci uczą się najpierw gramatyki, a nie tak jak się sądzi słówek. Wygląda to tak że dzieci uczą się że np. po jakimś wyrażeniu występuje nazwa obiektu.

    • Artur Zygmunt napisał(a):

      Nie tyle “uczą się gramatyki” co kodują w pamięci struktury językowe – ale to tylko różnica semantyczna.
      Dzieci przez pierwsze kilka miesięcy po urodzeniu mają nieostry wzrok więc faktycznie w tym czasie trudno mówić o budowaniu zrozumienia języka, a jedynie o słuchaniu jego dźwięków i wyłapywaniu powtarzających się wzorców. W tym kontekście faktycznie można by powiedzieć, że przyswajają gramatykę jeszcze zanim zaczną cokolwiek rozumieć (kojarzyć dźwięki z obrazami, czyli nazwy rzeczy).

  • reddress napisał(a):

    Bardzo fajne porady dotyczące nauki języka. Już wiem, że będę szukać na tym blogu inspiracji 😀

    • Kasia Szafranowska napisał(a):

      Bardzo się cieszę, że blog przyciąga pasjonatów języka 🙂 Dziękuję, że poleciłaś nasz artykuł na swojej stronie. Trzymam kciuki za rozwój Twojego bloga, bo artykuły są konkretne! Dajesz radę 🙂

  • Teresa napisał(a):

    Witam Kasiu,coraz lepiej rozumiem błędy w samodzielnej nauce.Postanowiłam zastanowić się co już umiem i nauczyć sie skojarzeń nowych ze starymi.Bardzo dziękuję za wsparcie i pomoc.Życzę sukcesów całemu zespołowi,serdecznie pozdrawiam

  • >