Prosty sposób na złe samopoczucie - SzybkaNauka.pro

Prosty sposób na złe samopoczucie

Spotkałam na mieście przyjaciela. „Mam złe samopoczucie od dawna.” – mówił zmęczony Artur – „Pomóż mi Kaśka. Mam taki stres. Nie mogę odpocząć. Wieczorem ani w weekendy. To jest straszne! Niedługo wyląduję w wariatkowie!”

Artur ma dużą firmę budowlaną. Zarządzanie budowami, kilkudziesięcioma pracownikami i przetargami to jego stres codzienny. Setki kilometrów w aucie każdego dnia. Rozmowy, pośpiech, stres… Wstaje o 4, do domu wraca o 21. Co z tego, że w domu zasiada w ekskluzywnym fotelu, gdy w głowie dalej analizuje cały dzień?

Poradziłam mu prostą technikę, której dzisiaj nauczę Ciebie. „Co? Tylko tyle?” – dziwił się Artur – „Myślałem, że dasz mi coś bardziej skomplikowanego!”. „Po co?” – odpowiedziałam – „Daję Ci coś co działa! Wiem, że nie masz czasu na długi trening. Technika jest prosta. Wiem, że ją zrobisz.” „Zaufaj mi” – mówię mu – „Zrób to przez tydzień po powrocie do domu i daj mi znać jak się czujesz. Dobra?” „Jasne” – powiedział Artur – „Nic nie tracę, a 10 minut dziennie mogę poświęcić”

Tydzień później dzwoni telefon. Podnoszę słuchawkę, a tam Artur prawie krzyczy mi do ucha: „To niesamowite! Jak to działa? Nie uwierzysz, o ile lepiej się czuję!”. „Dobrze już Ci mówię.” – odpowiadam z uśmiechem na ustach – „Posłuchaj…”

Czy zdarza Ci się, że siedzisz w domu, a myślami dalej jesteś w pracy? Czy miałeś tak, że nie odpocząłeś w weekend lub na urlopie? Chcesz pobyć z rodziną, lecz w głowie analizujesz rozmowę z szefem czy podwładnym. Jesz obiad, a przed oczami masz obraz jutrzejszego spotkania. Chcesz zasnąć, a dialog podsuwa Ci zadania na jutro. Trudno wtedy odpocząć i odprężyć się do końca. Złe samopoczucie dobija… To jest koszmar!

Czy Twój umysł chce Cię zamęczyć na śmierć?

Czy wiedziałeś, że w Japonii pojawiły się przypadki śmierci ze zmęczenia pracą? Czy Twój umysł chce Cię zamęczyć? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musisz zrozumieć jak działa umysł. Najważniejszym zadaniem umysłu nieświadomego (bo to on steruje dialogiem wewnętrznym) jest ochrona i bezpieczeństwo Twojego życia. Umysł chroni Cię jak może. Gdy koncentrujesz się na działaniu, umysł nie zamęcza Cię dodatkowymi myślami. Pozwala Ci swobodnie działać, wstrzymując wszystkie mniej pilne powiadomienia. (Jeśli w trakcie działania pojawia się krytyczny głos przeczytaj artykuł jak sobie z nim poradzić).

Lecz, gdy zaczynasz odpoczywać… No! To jest odpowiednia chwila, aby zwrócić Twoją uwagę na rzeczy ważne, lecz mniej pilne. Umysł automatycznie włącza wtedy analizowanie, wyciąganie wniosków, oceny, planowanie i całą masę innych ważnych rzeczy, o których nie miałeś czasu pomyśleć wcześniej.

Druga sprawa to Twój stan. Gdy się odprężasz i odpoczywasz, masz lepszy kontakt z sobą i dostęp do zasobów. To odpowiedni stan do rozwiązywania problemów. Dlatego umysł podsuwa Ci problemy do rozwiązania właśnie wtedy, gdy zaczynasz się odprężać. Wtedy jest większa szansa, że uda Ci się wpaść na kreatywne rozwiązanie. Rozumiesz już teraz?

No dobrze, powiesz. Tylko….

Co zrobić, aby móc rozwiązywać problemy,
pamiętać o ważnych sprawach i jednocześnie efektywnie
odpoczywać w wolnym czasie?

Zastosuj prostą, 10-minutową technikę, po powrocie do domu. Zacznij od najprostszej rzeczy. Weź kartkę i długopis lub otwórz plik tekstowy w komputerze i PISZ! Zapisuj wszystko, co pojawia się w Twojej głowie. Notuj, co mówisz do siebie dialogiem wewnętrznym. Zapisz wszystkie myśli i odczucia, jakie się pojawiają. Nawet jeśli na początku pojawi się pustka i myśl w stylu: „Co mam teraz zapisać? Nie wiem już sam. To głupie, siedzieć i polować na swoje myśli”. Zapisz nawet taką myśl, a zobaczysz jak szybko pojawi się kolejna i kolejna.

Do głowy mogą przychodzić Ci różne myśli. Niektóre związane z ważnymi sprawami do zrobienia na jutro. Inne to komentarze dzisiejszych zdarzeń, opinie i wnioski. Jeszcze inne będą oddawały Twoje emocje i odczucia. Niezależnie co to będzie, zapisz to. Pamiętaj! Nie chodzi o to, abyś zrobił plan zadań na jutro. Zapisuj myśli w kolejności ich pojawiania się i rób to tak szybko jak potrafisz. Zapisuj cokolwiek się pojawi: myśli, emocje, odczucia, wrażenia.

Igor, który był u mnie na coachingu z czytania fotograficznego, miał taki stres, że dostał nerwicy serca. Odczucie ucisku i lekkiego bólu w klatce piersiowej towarzyszyło mu codziennie. Nie chciał wierzyć, że wypisanie myśli na kartkę pozwoli mu bardziej się odprężyć i skupić na czytaniu. A jednak już w trakcie pierwszej sesji oczyszczania umysłu, uczucie w okolicy serca zmniejszyło się i mógł się lepiej skoncentrować na czytaniu.

Tak to jest, gdy możesz przelać na kartkę to, co siedzi w głowie, uspokoić myśli, dzięki pewności, że nic ważnego Ci nie ucieknie. Wreszcie naprawdę się odprężysz. Taka sesja oczyszczania umysłu działa niesamowicie! Sprawdź to sam! Wyrzuć wszystkie myśli na kartkę, a masz gwarancję, że:

  1. Twój umysł da Ci spokój, bo wszystkie ważne rzeczy są bezpiecznie zapisane na kartce
  2. Będziesz głębiej się relaksował i odpoczywał wieczorami, w weekendy i na wakacjach
  3. Uspokoisz swoje emocje i lepiej się wyciszysz wewnętrznie
  4. Poznasz swoje schematy myślenia, negatywne przekonania i zdystansujesz się do nich szybko i skutecznie

To niezwykle proste ćwiczenie rób zawsze wtedy, gdy czujesz się przytłoczony myślami, poddenerwowany, spięty i zestresowany. Szczególnie polecam, gdy wracasz z pracy, uczelni i chcesz w krótkim czasie dobrze odpocząć.

Ta prosta technika pomoże Ci także, gdy masz złe samopoczucie lub czujesz negatywne emocje. Zamiast miotać się i czuć się źle, usiądź i zapisz wszystko, co czujesz. Zobaczysz, jak szybko emocje opadają, gdy zaczynasz być świadomy swoich dialogów, schematów myślowych i przekonań. Pamiętam jak szybko otrzeźwiałam, gdy na kartce napisałam, że moja ciotka to „wredny babiszon”. „Hej!” – pomyślałam później – „Ja wcale tak nie uważam. To, że była zdenerwowana nie oznacza, że jest wredna”.

Świadomość jest kluczem do zmiany. A poprzez wypisanie tego, co myślisz uświadamiasz sobie, co dokładnie sądzisz o ludziach i świecie. Gdy już wiesz, co siedzi w Twojej głowie, to zgadnij co? MOŻESZ to zmienić! Zapisanie wszystkich myśli na kartce trwa od 3 do 15 minut. Będziesz zaskoczony jak wiele da Ci ta mała inwestycja czasu kilka razy w tygodniu. Naprawdę warto!

Zrób sesję oczyszczania myśli, gdy:
  • boisz się porozmawiać z bliską osobą o trudnej sprawie
  • masz do podjęcia trudną decyzję
  • masz do rozwiązania problem np. finansowy
  • jakieś zdarzenie nie daje Ci spokoju i ciągle do niego wracasz
  • boisz się przyszłego wydarzenia (np. wystąpienie publiczne lub ważny egzamin)
  • masz natłok myśli w głowie

Zobacz i poczuj na własnej skórze jak wielką moc ma pisanie. A to dopiero początek!

 

Follow

About the Author

Kasia Szafranowska: Ekspertka i trenerka technologii szybkiej nauki. Od 13 lat zaraża entuzjazmem ucząc najskuteczniejszych strategii czytania, zapamiętywania, zdawania egzaminów oraz rozwoju osobistego. Specjalność: Strategie efektywnego czytania.

  • Ryszard napisał(a):

    Nie próbowałem tego jeszcze w ten sposób w jaki Ty to proponujesz Kasiu. Na pewno to zrobię.
    To ćwiczenie nasuwa mi obraz niejednokrotnie pokazywany w amerykańskich filmach:
    masz problem?, chcesz pogadać?. Dla mnie jest to to samo ćwiczenie czy sposób na otwarcie się, na wyrzuceniu wszystkiego co mnie gryzie. U nas Twoja rada wydaje mi się wiele lepsza ze względu na nasze społeczeństwo. U nas, gdybym tak wygadał się przed najlepszym nawet przyjacielem przez najbliższy czas aż by się trzęsło wśród znajomych i nie tylko.
    Tak, że wyrzucenie z siebie wszystkiego na papier wydaje mi się bardziej praktyczne.

  • Mirosław napisał(a):

    Kasiu jesteś super, przecież to jest tak proste a jeszcze jak zadziała? muszę spróbowac i się podziele wrażeniami

  • Bianka napisał(a):

    Witam Kasiu od lat pracuję nad rozwojem osobistym dawno temu pomogłam sobie teraz pomagam innym moja praca obejmuje holistyczne podejście do ciała duszy i umysłu jestem terapeutką Twoje artykuły są super bardzo Ci za nie dziękuję fotoczytanie to po prostu rewelacja czytam aktywuję i korzystam z nabytej w ten sposób wiedzy mam więcej czasu i zdobywam nowe umiejętności dalej się rozwijam wszystkim tego życzę czekam na więcej Kasiu dziękuję z całego serca Bianka

    • Kasia Szafranowska napisał(a):

      Dziękuję Ci Bianko, że podzieliłaś się z nami swoim sukcesem. Pamiętaj, że to TY zdecydowałaś się zastosować te techniki w praktyce i dlatego zadziały. Wszystko działa, gdy Ty działasz. 😀 Bardzo się cieszę, że korzystasz z fotoczytania i aktywujesz wiedzę i umiejętności. O to chodzi! Rozwijaj się dalej 😀
      Pozdrawiam Cię cieplutko. Kasia

  • Jolanta napisał(a):

    Witam serdecznie! Mysle ze to dziala w 100 procentach.Sprobuje na pewno juz dzis wieczorem. Az dziwne ze na to nie wpadlam. Otoz, wiele lat temu pisalam pamietnik. Pamietam ze bylo to prawie jak nalog. Po powrocie do domu kazdego dnia pisalam wiecej lub mniej… i po odlozeniu czulam niesamowita ulge… jak prysznic to bylo…czy ja wiem… czyscilo mi mysli, dusze…czyscilo cala mnie… Dziekuje bardzo i pozdrtawiam.

  • Rafał napisał(a):

    I love it! Genialna technika i bardzo ciekawie opisana. Powiedz, sama narysowałaś diabełka? :):)

  • Kasia Szafranowska napisał(a):

    Witajcie! Dziękuję za kolejne komentarze Chcę powiedzieć parę słów na temat wygadania się, bo kilka osób odniosło się do tego w komentarzu.

    Podczas pracy nad Kodem Pamięci natrafiłam na ciekawy wniosek Very Birkenbihl na ten temat. Pisała ona, że za każdym razem, gdy opowiadasz komuś o wydarzeniu, które wywołało Twoje emocje, wzmacniasz je i przeżywasz na nowo. Każde wygadanie się wzbudza ponownie negatywne emocje i utrwala je w pamięci. Z drugiej strony wyrzucenie z siebie myśli pomaga. Co w takim razie z tym zrobić?

    Vera radziła opowiadać o danym wydarzeniu TYLKO 1 RAZ! To pomoże poradzić sobie z natłokiem myśli i emocji, a jednocześnie nie wzmocni przykrych odczuć.

    Teraz tylko kwestia: rozmawiać z przyjacielem czy pisać?

    Rozmowa będzie raczej bardziej podkręcać emocje, bo chcesz przedstawić komuś sytuację najlepiej jak potrafisz. Prawdopodobnie druga osoba będzie dopytywać o szczegóły zdarzenia itd, a to wzmacnia zapamiętanie. Dzielenie się w pewnym stopniu buduje relacje, choć lepiej się dzielić tym, co piękne i budujące. No i nie zawsze masz z kim się podzielić lub temat jest zbyt intymny.

    Z pisaniem jest łatwiej, zawsze znajdziesz kartkę papieru i trochę czasu. A jak mówią papier wszystko przyjmie Wystarczy raz zapisać i z głowy…

  • Adam Kopeć napisał(a):

    Dla mnie to jest bardzo dziwne, że ludzie się tak bardzo zamartwiają. Tego co już się stało nie mogą zmienić, a swoją przyszłość mogą planować i są w stanie osiągnąć znacznie więcej niż zdają sobie z tego sprawę.

    Nie rozumiem tego, ale też mi się sporadycznie zdarza martwić, ale jest różnica martwić się, a zamartwiać. Więc wykorzystam tą poradę jakbym się za bardzo martwił.

    Wcześniej robiłem rozmowę ze sobą i też pomagała, ale z dziedziny rozwoju osobistego i sukcesu wiem, że jak zapisuje efekty są znacznie lepsze. Pewnie to kwestia dodatkowej aktywności, nie tylko myśli, ale również ciała. Więc jak mi się przytrafi ciemniejszy dzień skorzystam z kartki papieru i długopisu.

  • Teresa napisał(a):

    Odkryłam tę metodę intuicyjnie.Mam zeszyt, na kartki którego wyrzucam z siebie to, co mnie przytłacza lub cieszy, a czego nie mam potrzeby mówić innym..z różnych powodów, na przykład by ich nie obarczać własnymi sprawami, by zachować swoją prywatność.Jest to doskonała metoda, która pozwala mi zawsze czuć, że jestem “tu i teraz”; dzięki niej nie zdarza mi się być ciałem w pracy, a myślami np.na zakupach.Polecam i dziękuję autorce za technikę oczyszczania myśli.Z pewnością ułatwi ona życie wielu osobom:)

  • Artur Zygmunt napisał(a):

    Widzisz Adamie – może jeszcze w życiu nie dotarłeś do naprawdę trudnych sytuacji. “Zamartwianie się” to nie tylko rozpamiętywanie przeszłości.
    Po kilku latach prowadzenia firmy, aż za dobrze rozumiem ludzi, którzy się zamartwiają i czasem nie potrafią sobie poradzić z dialogami i krytyką wewnętrzną. Trzymanie w głowie wszystkich terminów, zaległych opłat, problemów do rozwiązania, negatywnych emocji, zadań do zrobienia na wczoraj i marzeń na przyszłość bywa stresujące i pochłania bardzo dużo energii.

    Wyrzucanie tego wszystkiego na papier/ekran jest jedną z najlepszych metod jakie sprawdzałem.

    PS John Reese poleca tę technikę w jednym ze swoich kursów, jako pierwszy krok do koncentracji na osiągnięciu sukcesu finansowego

  • Maria napisał(a):

    Dotychczas zapisywałam to, co mam do zrobienia, szczególnie, gdy się tego wiele nagromadziło. Czasem spisywałam porządnie, czasem na byle jakiej kartce, którą za chwilę wyrzuciłam, ale skutecznie porządkowałam kolejność zadań. Ostatnio miałam taki problem, z którym nie umiałam sobie poradzić, bo rozmowa o nim byłaby obgadywaniem bliskiej koleżanki, a tego nie chciałam – myślę, że ta właśnie metoda w takiej sytuacji jest super – zaraz wypróbuję – szczególnie, że dzisiaj aż mi huczy w głowie 🙂

  • Monika napisał(a):

    Takie pisanie to rozmowa z samym sobą ! Wtedy wreszcie masz czas dla siebie i na to co cię dręczy i gnębi … A jak przelejesz to na papier – to ochłoniesz , przecztyasz na spokojnie i wyciągniesz wnoski … Taka autoobserwacja i wewnętrzny dialog ze sobą ale już świadomy !!
    POLECAM ! Ja dzięki temu wiele razy znalazłam rozwiązanie problemu , lub uświadomiłam sobie swoje niekorzystne już dla mnie przekonania.

  • Tomasz Aroma Group napisał(a):

    Prosta i zarazem skuteczna metoda:) Zastosowałem ją w postaci listu aby opisać wszystkie emocje i myśli. Bardzo pomogło. Teraz na pewno będę tez z niej korzystał w innych sytuacjach.
    Pozdrawiam

  • Alexandra napisał(a):

    Dzięki Kasiu za ten artykuł. Jeszcze nie próbowałam, ale czuję, że to działa. Uwielbiam proste rozwiązania.
    Piękne zdjęcie Kasiu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Piotrek napisał(a):

    Bardzo podoba mi się artykuł. Mało skromnie dodam, że korzystałem już z tej techniki, dokładnie w takim celu. Jednakże, ponieważ polot myśli czasami jest tak szybki i niekontrolowany, że uznałem iż nie ma sensu zapisywać całych zdań, a po prostu wyrazy klucze, które ukierunkują drogę do oczyszczenia umysłu.
    Czasami może się zdarzyć, że tak wypisane elementy po prostu muszą znaleźć się w koszu, zamiast na stole, na kolejny dzień. Determinowane jest to chęcią pozbycia się jakichś uciążliwych myśli raz na zawsze – wtedy metafora z “usunięciem” poprzez wywalenie do śmieci jest naprawdę pomocna

    Kasiu, pragnę jeszcze zauważyć, że link, który podajesz w środku artykułu, do innego – o wewnętrznym krytyku otwiera się z ostrzeżeniem google o niebezpiecznych witrynach.
    Przeczytałem raport i nie wydaje mi się, aby w pełni był prawidłowy, bo ja nie doznałem żadnego ataku ze strony złośliwych programów – ani teraz, po odważnym wejściu mimo wszystko, ani gdy pierwszy raz tam zaglądałem.
    Myślę jednak, że powinnaś zwrócić na to uwagę, bo taka informacja może odstraszyć Ci czytających.

    Pozdrawiam gorąco, życzę powodzenia! 🙂

  • Piotr napisał(a):

    Bardzo fajna i prosta metoda. Kilka lat temu jak miałem przejściowe problemy, to pisałem listy, których potem nie wysyłałem. Pisałem w nich wszystko co mnie bolało i pomagało . 🙂 Więc teraz wiem co wtedy robiłem… Dzięki.

  • Artur Zygmunt napisał(a):

    Co jeszcze można zyskać dzięki prostej czynności pisania?

  • Irena napisał(a):

    Świetna metoda. Dzięki Kasiu! Powiem o tym swojej koleżance. Ona często przychodzi do mnie by się wygadać. Wie, że jestem dobrym słuchaczem i wszystko zatrzymam dla siebie. Jednak czasem mam dość jej problemów. Przeżywam je szukając myślami rozwiązania. Zachęcę ją do przelania wszystkiego na papier.
    Pytanie, co zrobić jak jej nie zechce się pisać?

  • Elenka napisał(a):

    Sprobuje pozbierac sie w ten sposob. Dziekuje i pozdrawiam
    E.N

  • Daria napisał(a):

    Cudowne! Wyprobowalam i dziala w 100%. Kasiu, jestem Ci bardzo wdzieczna.
    Pozdrawiam
    Daria

  • Urszula napisał(a):

    NADMIERNE MYŚLENIE
    Ja ten mechanizm już dawno sama odkryłam. Z silnym stresem mam problem całe życie i przez to kiedyś wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym. Po latach zaobserwowałam, że moje urojenia zawsze zaczynają się od nadmiernego długiego myślenia, zazwyczaj związanego z aktualnym problemami życiowymi, którymi jestem bardzo zabsorbowana. Oczywiście zawsze tu chodzi o trudne, przykre problemy podbudowane negatywnymi uczuciami. I na początku tego myślenia może być wszystko w porządku, dochodzę do logicznych wniosków, mogę mieć twórcze i kreatywne myśli, ale po jakimś czasie tracę nad nimi kontrolę i odczuwam przymus myślenia. Już nie chcę myśleć, a muszę myśleć i nie mogę się od niego powstrzymać. Skaczę z tematu na temat, a jednocześnie wyłączam się ze świata zewnętrznego i nie mogę się na nim skupić. Co raz bardziej zagłębiam się w siebie i izoluję się od świata zewnętrznego, aż wreszcie pojawiają się urojenia i halucynacje. Normalni ludzie mają chyba jakiś mechanizm hamowania, po prostu wreszcie zmęczą się nadmiernym myśleniem i pójdą spać, albo zajmą się jakąś pracą nakierowaną na zewnątrz, a ja chyba kiedyś zerwałam w sobie ten mechanizm, bo, jeśli myślę zbyt długo, już nie potrafię nakazać sobie przestać myśleć. Wtedy mogę przerwać ten proces przymusowego myślenia tylko psychotropami.
    W ten sposób można zwariować! DOSŁOWNIE!

    Ale już nauczyłam się panować nad swoimi myślami i po prostu nie pozwalam sobie na zbyt długie drążenie tematu. Zauważyłam, że jedynym ratunkiem na zaprzestanie myślenia jest PERCEPCJA, czyli odwrócenie swojej uwagi od siebie na świat zewnętrzny. Oczywiście może to być zapisywanie swoich myśli, jak radzi Kasia, ale też zwierzenie się komuś ze swoich trosk poprzez napisanie listu, albo opowiedzenie komuś o tym, a także zajęcie się czymś, jakieś działanie, np. w nocy, gdy nie mogę zasnąć, zaczynam czytać książkę i po jakiś czasie zmoży mnie sen.
    Zauważyłam, że jak opowiem komuś o tym, co mnie dręczy, to odczuwam ulgę. I podobnie jest, gdy napiszę o tym do kogoś list, albo opiszę w pamiętniku. Dlatego niektórzy ludzie lubią pisać pamiętniki, albo są gadułami, bo odkryli, że kiedy się wygadają, to lepiej się czują. Ludzie samotni i zamknięci w sobie, którzy duszą w sobie przeżywane problemy, zazwyczaj popadają w nerwice, a nawet psychozy.
    Musimy dbać o swoją równowagę wewnętrzną. Nie można popadać w skrajności i przesadę, a taką skrajnością jest poddanie się długiemu, przykremu i niekontrolowanemu myśleniu. Kiedyś wymyśliłam sobie taką afirmację:

    Jestem całkowicie zrównoważona psychicznie! Potrafię zachować równowagę, umiar i odpowiednie proporcje między myśleniem a percepcją i działaniem, między bodźcem a reakcją emocjonalną, między snem i czuwaniem, między pracą a odpoczynkiem!

  • Magdalena Leszczyc napisał(a):

    Sprawdziłam(o jaka ulga ) i polecam : )

  • ihmo napisał(a):

    piszę coś w rodzaju dziennika, w dodatku po angielsku, więc korzyść jest podwójna:) Czasem czuję ulgę, czasem jak uświadamiam sobie, że wciąż piszę o tym samym – nie. Fajne jest takie rejestrowanie własnych myśli, przeżyć bo pozawala bardziej obiektywnie spojrzeć na źródła naszych napięć, trochę się zdystansować; zmniejsza też u mnie potrzebę (przepraszam za sformułowanie)”wyrzygania się” komuś, bo jak to nazwać, jak ktoś stale z tym samym problemem przychodzi, nic z tym nie robi i tylko męczy innych.

  • Asia napisał(a):

    Dobre

  • Elwirka napisał(a):

    Bardzo przyjemny i pomocny artykuł! Wszystko co zostało opisane powyżej usłyszałam od swojego diagnosty. W moim przypadku całe szczęście nie leżało to na tle zdrowotnym, a nerwowym, ale kilka spotkań w poradnii terapeutycznej, dodatkowo odpromienniki bio info i zmiana stylu życia przyczyniły si do niesamowitej poprawy. 🙂

  • Iwonka napisał(a):

    Ja posiadam bio info 3, ale to jest telefoniczny odpromiennik i zdziałał cuda. Jeśli to samo masz z samopoczuciem o chyba kupię jeszcze ten personalny.

  • Gracjan napisał(a):

    a co jezeli ktos nie może wyrzucić z siebie tego co go gryzie mam 17 lat i mam bardzo złe samopoczucie napoczątku pisałem na komputerze w notatniku wszystkie myśli. Ale rodzina to przeczytała i załamała się moją postawą

    • Artur Zygmunt napisał(a):

      No to ich problem.
      Jeśli opisanie tego co Cię gryzie poprawia Ci samopoczucie to nic im do tego. Powinni się cieszyć, że sprawdzasz sposoby na jeszcze szczęśliwsze życie.
      Następnym razem po prostu lepiej chroń swoją prywatność… to też wartościowa lekcja dla Ciebie.

  • Anna napisał(a):

    Dziekuje, czesto nie moge sie zrelaksowac mam natlok mysli dziwnych, wszystko analozuje sto razy na dobe. Musze sprobowac Pani metody. Dam znac czy dziala.

  • >